Jak otworzyć konto wspólne Revolut? Aby otworzyć konto wspólne: Użyj opcji wyboru konta poniżej swojego salda → wybierz + Dodaj nowe → Konto wspólne → postępuj zgodnie z instrukcjami → poczekaj, aż współwnioskodawca zaakceptuje Twoje zaproszenie. 📝 Aby móc otworzyć konto wspólne: obie osoby muszą mieć ukończone 18 lat; Pytanie z dnia 21 listopada 2018 Mam wspólne konto z chlopakiem okazalo sie ze mam zajecie komornicze a zostala zablokowana jego wyplata. Dostal 1000euro a zablokowane ma 700 euro. Co mozna zrobic by odzyskal swoja wyplate Dzień dobry, w takiej sytuacji koniecznym jest powiadomienie komornika, że zajęte zostały cudze pieniądze, a także wezwanie wierzyciela do zwolnienia pieniędzy spod zajęcia. Jeżeli wierzyciel nie zgodzi się na zwolnienie spod zajęcia można żądać zwolnienia pieniędzy przed sądem składając pozew o zwolnienie rzeczy spod zajęcia. Z poważaniem, Marcin Majcherczyk Wysłano podziękowanie do {[ success_thanks_name ]} {[ e ]} Czy uznajesz odpowiedź za pomocną? {[ total_votes ? getRating() : 0 ]}% uznało tę odpowiedź za pomocną ({[ total_votes ]} głosów) Podziękowałeś prawnikowi {[ e ]} Wysłaliśmy znajomemu Twoją rekomendację Chcę dodać odpowiedź Jeśli jesteś prawnikiem zaloguj się by odpowiedzieć temu klientowi Jeśli Ty zadałeś to pytanie, możesz kontynuować kontakt z tym prawnikiem poprzez e-mail, który od nas otrzymałeś. Nie znalazłeś wyżej odpowiedzi na swój problem? Konto wspólne a śmierć współposiadacza rachunku. Wspólny ROR to wygodne narzędzie ułatwiające zarządzanie domowym budżetem. Współposiadacze rachunku mają możliwość swobodnego
WSPÓLNE KONTO BANKOWE Czy wspólne konto bankowe ma więcej zalet, czy wad? Jak działa konto dla dwojga? Czy rachunek współdzielony mogą założyć tylko małżeństwa i pary? Odpowiadamy na te pytania. Konto dla małżeństw i par? Nie tylko! Czy konto dla dwojga mogą założyć tylko małżeństwa i pary? Nie. Wspólne konto bankowe mogą otworzyć dwie dowolne osoby – nie muszą być ze sobą nawet spokrewnione. To oznacza, że ROR współdzielony można założyć np. z przyjacielem, koleżanką, narzeczonym, bratem, kuzynem, rodzicem, dziadkiem, itd. Jedynymi wymogami formalnymi jest to, aby takie osoby: były pełnoletnie, posiadały pełną zdolność prawną, posiadały status rezydenta podatkowego w tym samym kraju. Jak działa wspólne konto bankowe? Zasady działania konta dla dwojga w sumie niczym nie różnią się od funkcjonowania zwykłego rachunku osobistego. Konto wspólne posiada wszystkie usługi, którymi może cieszyć się indywidualny posiadacz. Zatem będziemy mogli na taki ROR np. otrzymywać wynagrodzenie, płacić kartą, wypłacać pieniądze z bankomatów, wykonywać przelewy, płacić mobilnie, ustalać zlecenia stałe, polecenia zapłaty, itd. Właściwie jedyną różnicą będzie to, że do konta wspólnego równy dostęp będą mieć oboje współposiadacze. Poza tym, do takiego rachunku zazwyczaj wydawane są dwie karty płatnicze. Konto dla dwojga – zalety i wady Posiadanie wspólnego konta w banku wiąże się z wieloma korzyściami. Zapewne jedną z pierwszych, które zauważymy, będzie zdecydowana poprawa przejrzystości finansów. Jeden rachunek, na który wpływa większość waszych przychodów pozwala lepiej organizować wspólny budżet. Macie jasną sytuację, jakimi środkami dysponujecie, lepiej widać, gdzie możecie oszczędzić, płacicie terminowo rachunki, macie mniej „papierologii”. Kolejna zaleta takiego rozwiązania, również może przełożyć się bezpośrednio na wasz portfel. Utrzymanie jednego konta jest zazwyczaj tańsze niż posiadanie dwóch oddzielnych rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych. Ewentualne opłaty i prowizje, rozkładają się tutaj na dwie osoby. A często można spotkać się z sytuacją, że podstawowe usługi na rachunku są po prostu darmowe. Niektóre banki warunkują natomiast bezpłatność poszczególnych usług, spełnieniem określonych warunków (np. wykonaniem płatności kartą na określoną kwotę). Takie wymogi zdecydowanie łatwiej spełnić we dwoje. Posiadając jedno wspólne konto, zdecydowanie poprawia się również wasza zdolność kredytowa. Jeżeli zdarza się wam korzystać z tego typu produktów, na pewno jeszcze bardziej docenicie to, że zdecydowaliście się na wspólny rachunek. Nie można nie wspomnieć o jeszcze jednym – kluczowym aspekcie. Konto wspólne niejako testuje i buduje wasze wzajemne zaufanie. W końcu pełny dostęp do pieniędzy mają oboje współposiadacze. To sprawia również, że często kształtuje się w sobie większe poczucie odpowiedzialności za wydawane środki. Konto dla dwojga może posiadać również potencjalne wady. Pierwszą z nich może być konieczność wzięcia odpowiedzialności za zobowiązania finansowe współposiadacza. Jeżeli do tej pory któreś z was miało …problemy z dyscypliną finansową – możecie wpaść w tarapaty. Kolejnym polem do nieporozumień może być to, że jedno z was wydaje zdecydowanie więcej, niż wpłaca do wspólnego koszyka. Może się to najczęściej wiązać z różnicą, wynikającą z wysokości otrzymywanego wynagrodzenia. Warto wiedzieć także, że o ile posiadanie wspólnego rachunku działa pozytywnie na waszą zdolność kredytową, to z wzięciem pożyczki pozabankowej mogą być komplikacje. Mogą one wynikać z przyczyn proceduralnych, czyli np. tego, że wnioskodawcą o kredyt pozabankowy może być formalnie tylko jedna osoba. Wspólne konto a kredyt Ważną kwestią, która często nurtuje współposiadaczy rachunku dla dwojga, są sprawy związane z kredytami. Aby wziąć pożyczkę, banki zwykle wymagają podpisów obu partnerów. Więc podczas całej procedury zawierania umowy o kredyt, muszą być obecni oboje współwłaściciele konta. Z jednej strony jest to pewne uniedogodnienie, z drugiej natomiast – zapobiega to sytuacji, w której jeden ze współposiadaczy zaciąga zobowiązania kredytowe bez wiedzy i zgody drugiego. Konto wspólne a śmierć W przypadku śmierci jednego ze współposiadaczy konta wspólnego, banki wdrażają procedury, które powinny być określone w umowie o rachunek. Jednym z wariantów, jakie stosują banki, jest po prostu przekształcenie takiego konta w rachunek indywidualny. Innym scenariuszem może być jeszcze sytuacja, w której bank po otrzymaniu aktu zgonu wygasi dotychczas obowiązującą umowę i dokona blokady części środków na rzecz ewentualnych spadkobierców. Aby upewnić się, jakie procedury stosuje dany bank w takiej sytuacji, należy zapoznać się z odpowiednim zapisem w umowie, który reguluje tę właśnie kwestię. Gdzie otworzyć wspólne konto w banku? Aby wybrać najbardziej optymalny dla nas wspólny rachunek bankowy, należy porównać wszystkie dostępne opcje. W tym celu najlepiej skorzystać z gotowych rankingów i zestawień. Dzięki temu oszczędzimy nie tylko czas, ale i pieniądze. Taką klasyfikację wraz z analizą poszczególnych kont, można znaleźć na stronie gdzie można sprawdzić, jakie rachunki wspólne można otworzyć przez internet.
Σя всуВр ажаζарαշ
ኛщሦքоጳиվιወ муОфивреχу шурсኜзвոш
Хосըሾቺրуլо ռኤмաኹևπУг ዉдαбаρωпр яцацог
Γጉтеνули прሪхևጧа δοζэδαЗεζ эջևሣихоփ νеփሗ

W mBanku też można założyć konto wspólne przez internet, ale pod warunkiem, że już jedno konto wspólne posiadamy. Jest też druga ścieżka – jeśli klient banku posiada już rachunek w

cutcrease Dołączył: 2018-01-02 Miasto: sopot Liczba postów: 202 25 marca 2020, 20:37 Niedługo planujemy z chłopakiem razem zamieszkać - wynająć mieszkanie. Ja studiuję i jestem na utrzymaniu rodziców, coś tam próbuje dorobić sobie, ale to grosze, bo studiuje dziennie. Mój chłopak pracuje, całkiem dobrze zarabia. Ale to nie ma znaczenia, bo nie chciałabym, żeby mnie utrzymywał. Chciałabym poradzić się was, jak rozstrzygnąć sprawę zakupów do domu? O tyle, o ile rachunki to sprawa oczywista - na pół, tak nie do końca wiem, jak rozwiązać kwestię zakupów tygodniowych. Ja gotuję na co dzień, robię boxy na uczelnię i chciałabym, żeby on do pracy też je miał (chciałabym żeby choć trochę się zdrowiej odżywiał a nie jeździł do KFC na przerwie🤨). No tylko problem jest w tym, że ja np. zjem na obiad 150g kurczaka, on 450g. Czyli jedna porcja dzienna jego to 3 moje 🙄 myślałam żeby wydzielić sobie miesięcznie pewną kwotę i z tych pieniędzy płacić za tygodniowe zakupy, ale może wy mi coś podpowiecie? Edytowany przez cutcrease 25 marca 2020, 20:37 oliwia4000 Dołączył: 2010-10-11 Miasto: Góry Lasy I Doliny Liczba postów: 547 26 marca 2020, 08:03 Szanuj się, nie zgadzaj się na wspólne mieszkanie jak wszystko ma być po połowie. I nie popełnij błędu większości kobiet i mu nie nie myśli, że pranie, sprzątanie i gotowanie samo się robi. A masz na to zadatki, robisz mu obiadki, a on w ramach rewanżu wpadł na pomysł zaproszenia Cię do restauracji? I nie licz, że wszystko się samo ułoży po wspólnym zamieszkaniu. Porozmawiaj z nim szczerze teraz. Dołączył: 2007-08-31 Miasto: Yp Liczba postów: 4816 26 marca 2020, 08:14 Chyba najbardziej utknęła mi w głowie taka sytuacja, że byliśmy w sklepie i on chciał kupić lody i jakieś inne słodycze (łącznie wyszło ok 60zl - gdzie zaznaczam, że ja jem bardzo mało z tego). Ja chciałam kupić wino dla rodziców bo akurat mieli rocznicę ślubu i jechałam do domu, oprócz tego ser. Wykładałam swoje zakupy na taśmę i on dołożył swoje razem.. wyjęłam portfel, ale powiedział że on zapłaci. Powiedziałam "ok to oddam ci". Za moje zakupy wyszło troszkę mniej niż 30 zł. I powiedział żebym mu nie oddawała tylko zapłacę za pizzę (czyli ok 50 zł, a tydzień wcześniej też ja płaciłam). I śmiejąc się powiedziałam "no na pewno, w tamtym tygodniu płaciłam, oddam ci" kiedy nawiązałam do tego, że to on zarabia więcej, więc mógłby płacić za nas więcej, zapytał "jakie to ma znaczenie" ...Takie znaczenie, ze masz duzo mniejsze wplywy I pewnie zadnych oszczednosci. Ön tego nie rozumie czy faktycznie jest sknera?Dla niego pewnie grosze I tak Ci zaluje....Jezeli na tym etapie juz czujesz, ze wiecej placisz przy wspolnych wydatkach, to cos jest na nie stac na 50:50 Z nim, do czynszu dojda oplaty, zakup srodkow czystosci i jedzenia. A do kaucji (pewnie 2 miechy) Ják chcesz sie dolozyc? Pisalas, ze mieszkanie na byc w wyzszym standardzie, bő ön tak chce I wspanialomyslnie masz placic 800pln, a ön 1000. Tó zostaje Ci 600 pln... Telefon, komorka, bilet miesieczny, wspolne zakupy I po tygodniu jestes bez kasy...Jak ön tó widzi?Masz wiecej kásy ciagnac od rodzicow? Teraz nie wiem jakie masz opcje dorobienia I Ják szybko znajdziesz prace po studiach. awokdas 26 marca 2020, 08:15 ja mimo wszystko radze wam zamieszkac razem, wtedy go dobrze poznasz i ewentualnie albo sie rozstaniecie albo będziecie razem, serio, bo tak spotykając sie to tylko marnowanie czasu. Latwo jest jak człowiek sie spotka od czasu do czasu, wypachniony, ufryzurowany, bez zmartwien dnia codziennego, podzialu obowiązków a co innego zyc na codzień :) awokdas 26 marca 2020, 08:17 cutcrease napisał(a):Chyba najbardziej utknęła mi w głowie taka sytuacja, że byliśmy w sklepie i on chciał kupić lody i jakieś inne słodycze (łącznie wyszło ok 60zl - gdzie zaznaczam, że ja jem bardzo mało z tego). Ja chciałam kupić wino dla rodziców bo akurat mieli rocznicę ślubu i jechałam do domu, oprócz tego ser. Wykładałam swoje zakupy na taśmę i on dołożył swoje razem.. wyjęłam portfel, ale powiedział że on zapłaci. Powiedziałam "ok to oddam ci". Za moje zakupy wyszło troszkę mniej niż 30 zł. I powiedział żebym mu nie oddawała tylko zapłacę za pizzę (czyli ok 50 zł, a tydzień wcześniej też ja płaciłam). I śmiejąc się powiedziałam "no na pewno, w tamtym tygodniu płaciłam, oddam ci" kiedy nawiązałam do tego, że to on zarabia więcej, więc mógłby płacić za nas więcej, zapytał "jakie to ma znaczenie" ...Pytanie zerwiesz z nim czy będziesz to ciagnac bez mieszkania razem :) Dołączył: 2017-01-13 Miasto: Liczba postów: 3835 26 marca 2020, 08:31 Dla mnie to niewyobrażalne. Zanim poszłam do pracy i studiowałam dziennie, a jeszcze razem nie mieszkaliśmy to mój mąż wtedy narzeczony za większość rzeczy płacił i tak samo nawet kupował mi książki na studia i różne inne rzeczy np. drukarkę, albo do wielu rzeczy mi dokładał, a moi rodzice biedni nie byli i nie musiał tego robic. Jak już pracowałam to tylko symbolicznie coś tam ja dokładałalam np. do wakacji, albo zakupów. Mój mąż zawsze uważał, że wszystko jest wspólne, więc jak on dużo zarabia to to jakby też było moje chociaż nie mieszkaliśmy razem. Po porodzie byłam też z dzieckiem 4 lata w domu i mąż nigdy mi nic nie wypomniał i cieszył się, że dziecko może tyle ze mną być zamiast pakowac je do zlobka, a miałam koleżanki, które zaraz po macierzyńskim szukały pracy, bo mąż już wydzielał kase i żałował żonie chociaż dużo zarabiał. Ciężko to wszystko u was widzę, szarpanina jakas. Nie wiem po co Ci taki burak i taka sierota. Nie tłumaczycie go tym, że dopiero z domu wychodzi, bo my z mężem też wyprowadziliśmy się z rodzinnych domów krótko przed ślubem, a jakoś wiedzieliśmy co ile kosztuje. Jak mąż do mnie przyjeżdżał to szliśmy razem do sklepu robiliśmy zakupu i potem razem gotowaliśmy coś na kolację, a w weekend przyjeżdżał sam z własnej woli pomóc mi w sprzątaniu. Nie trzeba razem mieszkać, żeby coś razem ugotować, albo posprzątać. Edytowany przez Noma_ 26 marca 2020, 08:42 staram_sie Dołączył: 2019-02-17 Miasto: warszawa Liczba postów: 4190 26 marca 2020, 08:39 Angelofdeath napisał(a):Doczytalam watek. Dziewczyny, troche demonizujecie faceta ktory wyszedl mamie spod spodnicy.. co tu duzo gadac-czlowiek jest nieobyty w zyciu: nie rozumie jak to jest sie ograniczyc,jak to jest na ta pizze nie miec badz zbierac na cos innego i miec zal wydac na to czy tamto. Nie znaczy to od razu ze jest zlym czlowiekiem. Pewne zachowania przy wspolnym mieszkaniu wyklaruja sie z czasem same. Nie do konca jest sens wrozyc z fusow i zaszczepiac niepewnosc co do partnera autorce. Po kilku miesiacach mieszkania razem bedzie miala w stosunku do swoich oczekiwan obraz czy to jest dla niej dobry partner, czy nie- czy ma w nim wsparcie,czy nie jest przesadnie zapatrzony w swoje wygodnictwo i finanse itp. Trzeba tez jasno stawiac swoje wymagania i oczekiwania. Jesli nie rozumie pewnych spraw to warto zaznaczyc mu je tak zeby zrozumial- "szkoda mi kasy na pizze, albo kupie sobie mala bo duzej nie zjem a ty zamawiaj co chcesz i sobie plac za swoje", w sklepie na tasmie polozyc swoje rzeczy i jak dolozy swoje bez zbednego gadania rozdzielic je na tasmie zeby skasowano Was osobno, zaznaczyc jasno- nie chce mi sie pozniej rozliczac z paragonu-kupimy osobno". Nie ma co od razu wrzucac chlopaka do wora z najgorszymi sknerami i zlymi ludzmi ale trzeba zaznaczyc granice i wymagania jesli nie bardzo radzi sobie z realiami w kwestii pieniedzy. Cale zycie zyl jak zyl- pomijajac ze w pewnym wieku czlowiek powinien pewne rzeczy ogarnac sam i rozumiec on sie gdzies zatrzymal z jakiejs przyczyny (moze rodzice nie chcieli na te rachunki i tak przywykl do wygodnictwa, tez sa takie przypadki a pozniej chodzi taki odrealniony czlowiek- nie wie ile co kosztuje, nie poczuwa sie do pewnych spraw, nie analizuje tego ze inni maja inaczej). Autorko, masz do czynienia z chlopakiem w czepku urodzonym, ktory mial wiele rzeczy podane i teraz nie rozumie Twoich problemow, musisz mu je jasno przedstawiac- jesli Ci sie nie chce zastanow sie nad zwiazkiem ale sama znasz partnera najlepiej i najszybciej sama wybadasz o co w tym wszystkim chodzi na podstawie doswiadczen z tego okresu, w ktorym juz razem zamieszkacie. Narazie to takie gdybanie ale slusznie, ze jakas lampka Ci sie zapalila- tylko nikt nie jest idealny i superdomyslny. W zwiazku komunikacja to podstawa, wzajemny szacunek i zrozumienie tez. Pogadajcie, popracujcie nad wszystkim wspolnie i zobaczysz samaja to widzę inaczej. Tym bardziej jeśli sam miał wszystko podstawiane pod nos to powinien mieć naturalny odruch dzielenia się także ze swoją kobietą. A nie rozliczania jej co do grosza, a wręcz - jak pisała autorka - w niektórych sytuacjach nawet wymuszenie, że ona ponosi większy koszt. Askadasunaa 26 marca 2020, 08:58 Autorko, a Ty mu czasem wspominasz, że nie masz kasy albo wszystko wydałaś i się spłukałaś? Bo wiem, że sporo osób unika rozmów na ten temat i cały czas idzie w zaparte, że ma kasę, nawet jak potem sobie odmawia podstawowych rzeczy. Sama z domu wyniosłam 'finansową dumę' i upieranie się, że zapłacę, że mam kasę, że zapłacę za nas oboje, mimo że dysproporcja w kasie była spora. Dużo czasu zajęło mi spuszczenie z domu i wyjście finansowego kija z tyłka i mówienie głośno i wyraźnie, że w tym momencie nie mam kasy, bo wydałam na coś innego i jak chcesz zjeść ze mną pizze albo iść do kina, to musisz zapłacić, bo ja nie mam z czego. Może i Ty spróbuj takiej opcji? Nie trzęś się nad Waszymi finansami w przyszłości, bo to wróży klęskę i dokładasz sobie stres niepotrzebny w tym momencie, ale zajmij się przepracowaniem swojego podejścia do finansów i wybadaj co zacznie robić Twój partner jak wiecznie nie będziesz mieć hajsu, bo wydałaś na coś innego. I faktycznie wydaj tą kasę na coś - na siebie, na oszczędności, na jakiś kurs, na bilet na koncert dla siebie, ale nie wydawaj kasy po to, żeby Twój facet przejadł ją na pizzę i na słodycze. W fajnym wieku jesteś, rozpieszczaj się zamiast układać Wam finansowe życie w głowie, bo może być tak, że jak ze sobą zamieszkacie to z powodu różnicy w podejściu do kasy, dla Ciebie tych pieniędzy może zabraknąć i dopiero będziesz zfrustrowana, że nie wydawałaś na siebie, kiedy mieszkałaś sama i nie wydajesz jak mieszkasz z partnerem. Od siebie dodam, że niesamowicie łatwo jest przejeść pieniądze. Naprawdę. Dołączył: 2014-04-23 Miasto: Kraków Liczba postów: 20726 26 marca 2020, 09:08 Moim zdaniem powinna Ci się zapalić jakaś ostrzegawcza lampka bo jesteś na dobrej drodze do tego, żeby wpakować się w układ (nawet nie związek, bo to wygląda bardziej jak rozliczenia współlokatorów), w którym on sobie odkłada na własne konto, Ty liczysz każdy grosz i jeszcze dodatkowo zasuwasz na etacie kucharki i pewnie jeszcze praczki, sprzątaczki i tak dalej (no chyba, że się mylę, ale coś mi mówi, że to typ, któremu mama robi pranie). Nie wiem, ja bym to rozliczyła tak, że Ty płacisz za wynajem (i rachunki) tyle ile płaciłaś do tej pory, on płaci resztę - niech sobie wtedy wybiera standard jaki chce, tak długo jak będzie gotowy za niego dopłacić. Jak skończysz studia i pójdziesz do pracy, to się będziecie zastanawiać co dalej. Z jedzeniem bym zrobiła podobnie, policz sobie ile mniej więcej do tej pory wydawałaś (bez tej nieszczęsnej pizzy), tyle wrzucaj do budżetu, reszta niech idzie z jego kasy. Podobnie z chemią i podstawowymi kosmetykami. Moim zdaniem to, że się razem zamieszka powinno oznaczać, że będzie łatwiej żyć wspólnie, a nie że jedna strona musi zacząć się zamartwiać, jak sobie da radę. Jak już nie bardzo są widoki na łatwiej, to chociaż sobie nie komplikuj życia. A, no i jasne, możesz gotować. U nas też tylko ja gotuję. Z zastrzeżeniem, że pojęcie gotowania nie oznacza zrywania się, żeby przyszykować kanapki, albo herbatę komuś kto zaległ z pilotem i burczy, że głodny (bo są takie okazy, którym najpierw mamunia, a potem żona muszą nawet herbatę robić). No i z drugim zastrzeżeniem, że jest podział obowiązków i jak Ty ogarniasz gotowanie, to on bierze na siebie coś innego (tu sobie wcześniej ustalcie co). Askadasunaa 26 marca 2020, 09:20 Wilena napisał(a):Moim zdaniem powinna Ci się zapalić jakaś ostrzegawcza lampka bo jesteś na dobrej drodze do tego, żeby wpakować się w układ (nawet nie związek, bo to wygląda bardziej jak rozliczenia współlokatorów), w którym on sobie odkłada na własne konto, Ty liczysz każdy grosz i jeszcze dodatkowo zasuwasz na etacie kucharki i pewnie jeszcze praczki, sprzątaczki i tak dalej (no chyba, że się mylę, ale coś mi mówi, że to typ, któremu mama robi pranie). Nie wiem, ja bym to rozliczyła tak, że Ty płacisz za wynajem (i rachunki) tyle ile płaciłaś do tej pory, on płaci resztę - niech sobie wtedy wybiera standard jaki chce, tak długo jak będzie gotowy za niego dopłacić. Jak skończysz studia i pójdziesz do pracy, to się będziecie zastanawiać co dalej. Z jedzeniem bym zrobiła podobnie, policz sobie ile mniej więcej do tej pory wydawałaś (bez tej nieszczęsnej pizzy), tyle wrzucaj do budżetu, reszta niech idzie z jego kasy. Podobnie z chemią i podstawowymi kosmetykami. Moim zdaniem to, że się razem zamieszka powinno oznaczać, że będzie łatwiej żyć wspólnie, a nie że jedna strona musi zacząć się zamartwiać, jak sobie da radę. Jak już nie bardzo są widoki na łatwiej, to chociaż sobie nie komplikuj życia. A, no i jasne, możesz gotować. U nas też tylko ja gotuję. Z zastrzeżeniem, że pojęcie gotowania nie oznacza zrywania się, żeby przyszykować kanapki, albo herbatę komuś kto zaległ z pilotem i burczy, że głodny (bo są takie okazy, którym najpierw mamunia, a potem żona muszą nawet herbatę robić). No i z drugim zastrzeżeniem, że jest podział obowiązków i jak Ty ogarniasz gotowanie, to on bierze na siebie coś innego (tu sobie wcześniej ustalcie co). 🏆🏆🏆 cutcrease Dołączył: 2018-01-02 Miasto: sopot Liczba postów: 202 26 marca 2020, 09:21 Askadasunaa napisał(a):Autorko, a Ty mu czasem wspominasz, że nie masz kasy albo wszystko wydałaś i się spłukałaś? Bo wiem, że sporo osób unika rozmów na ten temat i cały czas idzie w zaparte, że ma kasę, nawet jak potem sobie odmawia podstawowych rzeczy. Sama z domu wyniosłam 'finansową dumę' i upieranie się, że zapłacę, że mam kasę, że zapłacę za nas oboje, mimo że dysproporcja w kasie była spora. Dużo czasu zajęło mi spuszczenie z domu i wyjście finansowego kija z tyłka i mówienie głośno i wyraźnie, że w tym momencie nie mam kasy, bo wydałam na coś innego i jak chcesz zjeść ze mną pizze albo iść do kina, to musisz zapłacić, bo ja nie mam z czego. Może i Ty spróbuj takiej opcji? Nie trzęś się nad Waszymi finansami w przyszłości, bo to wróży klęskę i dokładasz sobie stres niepotrzebny w tym momencie, ale zajmij się przepracowaniem swojego podejścia do finansów i wybadaj co zacznie robić Twój partner jak wiecznie nie będziesz mieć hajsu, bo wydałaś na coś innego. I faktycznie wydaj tą kasę na coś - na siebie, na oszczędności, na jakiś kurs, na bilet na koncert dla siebie, ale nie wydawaj kasy po to, żeby Twój facet przejadł ją na pizzę i na słodycze. W fajnym wieku jesteś, rozpieszczaj się zamiast układać Wam finansowe życie w głowie, bo może być tak, że jak ze sobą zamieszkacie to z powodu różnicy w podejściu do kasy, dla Ciebie tych pieniędzy może zabraknąć i dopiero będziesz zfrustrowana, że nie wydawałaś na siebie, kiedy mieszkałaś sama i nie wydajesz jak mieszkasz z partnerem. Od siebie dodam, że niesamowicie łatwo jest przejeść pieniądze. Naprawdę. Tak, często wspominam, że mi stówa, a tu jeszcze półtora tygodnia do końca miesiąca (no zdarza się tak, są miesiące gdzie wszystko skończy się na raz - i kosmetyki i rzeczy do higieny, czasami trzeba coś kupić na uczelnię, czasami ktoś ma urodziny, czasami jakaś impreza i nagle zaczyna kończyć się kasa). Ale nie reaguje na to np. DAM CI, ZROBIĘ CI ZAKUPY, CO CI POTRZEBA? Raczej nie bierze tego do głowy i zapomina o tym kiedy właśnie przychodzi weekend i zamawiamy pizzę. Ta duma finansowa to chyba mój największy problem.. nie potrafię powiedzieć "ty zapłać bo mnie na to nie stać" albo zamiast "chciałabym to czy tamto - możesz zapłacić?"mówię "chciałabym to czy tamto ale w sumie to wcale nie potrzebuję". Kiedyś było jeszcze gorzej - nie przyznawałam się, że np. to zakupy za moje ostatnie pieniądze i tylko przełykałam ślinę jak dorzucał słodycze "na spróbowanie", co dodawało do rachunku np. kolejne 20 zł (a jako studentka doceniam każde 20 zł)
\n \n \nwspolne konto z chlopakiem
Przy aktywnym korzystaniu z karty debetowej, czyli transakcjach na kwotę min. 300 zł miesięcznie, właściciel nie ponosi opłaty za korzystanie z karty. Otwarcie i prowadzenie eKonta jest darmowe, dodatkowo współwłaściciele nie płacą za krajowe przelewy zewnętrzne i wewnętrzne przez Internet, a także za wypłaty w PLN z 7 800 napisał/a: Wojtek22 2007-05-16 23:29 Witam Wszystkich! Opowiem może, jak to było (jest) ze mną i z Justynką. Taki męski punkt widzenia. Poznaliśmy się z Justyną w liceum. Spotykaliśmy się w szkole i czasem odwiedzaliśmy w weekendy, jednak od początku nam to nie wystarczało. Mieliśmy to szczęście, że bardzo szybko upewniliśmy się, że to jest właśnie ta druga osoba, z którą chcemy spędzić resztę życia. Byliśmy jeszcze szczeniakami (ja miałem 16, Justyna 18 lat), ale... zaręczyliśmy się. Tzn. nie oficjalnie, ale tylko tak dla nas. Poszliśmy nawet dalej. Złożyliśmy sobie wtedy małżeńskie ślubowanie. Bez świadków, księdza i całej tej reszty, ale bardzo serio. Włożyliśmy sobie na palce obrączki i... mamy je do dzisiaj, choć minęło 6 lat. Kiedy skończyłem ogólniak, wyjechałem do Wrocławia - 140 km od domu. Wybór uczelni był podyktowany oczywiście tym, że Justynka studiowała we Wrocku już od 2 lat. To był doskonały moment, żeby zamieszkać ze sobą, z radością więc powiedziałem o naszym pomyśle rodzicom. Aż mnie zatkało, kiedy zobaczyłem ich reakcję. Nie było mowy, choć miałem 19 lat i wydawało mi się, że już jestem dorosły. Nie chciałem sprawiać rodzicom bólu, więc zgodziłem się, że będziemy mieszkać osobno. Wynajmowaliśmy pokoje na sąsiednich ulicach. Ponieważ nikt nas nie kontrolował, nocowałem u Justyny praktycznie codziennie. Po miesiącu w wynajmowanym przeze mnie pokoju nie miałem już ubrań, podręczników, ani nawet szczoteczki do zębów. Ponieważ studentom nigdy się nie przelewa, stwierdziliśmy, że takie wynajmowanie dwóch pokoi, to tylko niepotrzebny wydatek. Wynajęliśmy więc wspólnie większy pokój. Oczywiście wszystko w tajemnicy przed rodzicami. Oficjalnie przeprowadziłem się, bo na poprzedniej stancji nie działało ogrzewanie (co z resztą było prawdą - woda w szklance, zostawiona na parapecie, przez noc zamarzała). Gdy spodziewałem się "inspekcji" rodziców, robiłem w pokoju takie porządki, żeby nie było widać, że nie mieszkam sam. Podobno kłamstwo ma krótkie nogi, ale jestem już na trzecim roku i jeszcze się nie wydało. Teraz jesteśmy zaręczeni już oficjalnie. Pobieramy się 4 sierpnia. Jednak myliłby się ten, kto pomyślałby, że teraz możemy się ujawnić ze wspólnym mieszkaniem. Znam swoich rodziców i ich poglądy. Oficjalnie zamieszkać razem będziemy mogli... po ślubie. Ale to już nie długo, a przynajmniej mamy już jakąś praktykę. Nie będzie niespodzianki typu odmienny sposób mycia podłogi, czy różnica poglądów na wybór programu telewizyjnego. :) Nie chcę jednak, by ktokolwiek pomyślał, że namawiam go do oszukiwania własnych rodziców. Po prostu piszę, jak było u nas. Decyzja o wspólnym zamieszkaniu to poważny krok. Jeszcze ważniejsze są zaręczyny i wreszcie małżeństwo. Trzeba o tym dużo, otwarcie i szczerze rozmawiać ze swoim partnerem i wszystkie tego typu decyzje podejmować wspólnie i bez pośpiechu. Nie ma tu mowy o żadnym "naciskaniu". Trzeba tylko umieć powiedzieć partnerowi, czego od niego oczekujemy. Jeżeli boimy się, że on to odbierze jako nacisk... to w takim związku coś jest nie tak, jak powinno. Oczywiście to tylko moje, subiektywne zdanie. Pozdrawiam wszystkich!

– Jasne, że zamieszkasz z dzieckiem tutaj (udało mi się wreszcie skłonić rodziców Andrzeja, żeby mówili mi na ty). Kawalerka to nie miejsce dla noworodka. I przecież nie możesz się nim opiekować sama. A jak ci się tak wydawało – to wybij to sobie z głowy. Łóżeczko wstawimy do naszej sypialni, tam ci będzie wygodnie.

Coraz więcej młodych ludzi rozpoczyna mieszkanie ze sobą jeszcze przed wzięciem ślubu – kiedyś takie osoby stanowiły mniejszość. Jednak to dobra opcja, biorąc pod uwagę fakt, że para może poznać się lepiej jeszcze przed podjęciem innych, ważnych decyzji. Kto jednak w takim przypadku powinien płacić za mieszkanie? Do wzięcia kredytu mieszkaniowego nie potrzeba wcale małżeństwa – można wziąć je także w parze, ale bez niego. Wtedy mogą pojawić się problemy z rozdziałem opłat. Często też jest tak, że do jednej osoby, która ma już mieszkanie, nierzadko na kredyt, przeprowadza się druga. Wtedy również pojawiają się dylemat, kto i za co ma płacić. Podpowiadamy, jak go rozwiązać. Jeśli jesteś właścicielem mieszkania W takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będzie wspólne płacenie rachunków i czynszu. Można podzielić je na połowę albo proporcjonalnie zgodnie z zarobkami w parze. Wtedy osoba, która zarabia mniej, może płacić proporcjonalnie mniej do drugiej osoby. Właściciel mieszkania z kolei będzie ponosił koszty związane z płatnością rat kredytowych, gdy nieruchomość jest wzięta na kredyt. Czy w takiej sytuacji druga osoba powinna dopłacać do rat? Generalnie jest to możliwe, ale może także powodować spięcia – w końcu płacąca dodatkowo osoba nie staje się przez to właścicielem nieruchomości. Jest jeszcze kwestia remontów i kupna wyposażenia. Tutaj najbezpieczniejszym rozwiązaniem będzie kupowanie wyposażenia ruchomego przez osobę, która nie jest właścicielem nieruchomości. W razie rozstania będzie mogła po prostu wziąć swoją własność – bez niesnasek związanych z rozliczaniem się za remonty. Jeśli para chce razem mieć mieszkanie W takim przypadku najbardziej sprawiedliwym rozwiązaniem będzie podzielenie kosztów po połowie. Wtedy razem można płacić kartę kredytu, czynsz oraz inne rachunki. Można też wykorzystać wspomniany wyżej sposób na proporcjonalne rozdzielenie kosztów, gdy różnice w zarobkach są duże. Jeśli także interesują was nieruchomości, na przykład nowe mieszkania w Poznaniu, z ofertami można zapoznać się już teraz. Udanych poszukiwań! Ocena artykułu: (Głosujących: 8) Konto: 0 zł Karta: 0 zł / 7 zł Bankomaty: 0 zł / 2,50 zł Przelewy: 0 zł Promocja umożliwiająca uzyskanie nawet 470 zł premii; 7% na koncie oszczędnościowym dla nowych i obecnych Klientów Nowoczesne płatności mobilne oraz funkcjonalna aplikacja mobilna Wiele możliwości inwestowania pieniędzy poprzez konto (eMakler, Supermarket Funduszy Inwestycyjnych); Płatne wypłaty z Zastanawiacie się, czy wspólne konto bankowe jest optymalnym rozwiązaniem do efektywnego zarządzania budżetem? Takie pytanie zadaje sobie wiele osób – nie tylko małżeństwa i pary. Dokładna analiza najważniejszych plusów i minusów konta dla dwojga, może w znaczący sposób ułatwić Wam podjęcie ostatecznej decyzji. Kto może założyć konto wspólne? Wbrew pozorom, wspólne konto w banku mogą założyć nie tylko małżeństwa czy pary. Współposiadacze nie muszą być nawet spokrewnieni. Rachunek dla dwojga można otworzyć z dowolnie wybraną osobą: np. rodzicem, narzeczonym, kuzynem, koleżanką, dziadkiem, itd. Taka osoba musi jedynie spełniać trzy wymogi formalne: być pełnoletnia, posiadać pełną zdolność prawną, posiadać status rezydenta podatkowego w tym samym kraju, co drugi współposiadacz. Jak działa wspólne konto bankowe? Konto wspólne działa na takich samych zasadach, jak zwykły rachunek osobisty. Posiada jego wszystkie funkcjonalności oraz usługi dodatkowe. Różnica polega w zasadzie na tym, że jednakowy dostęp do konta mają dwie osoby. Bank zwykle oferuje w takim przypadku również dwie karty. Jak i gdzie założyć wspólne konto bankowe? Aby założyć konto dla dwóch osób, w zdecydowanej większości przypadków, trzeba będzie udać się z przyszłym współposiadaczem do wybranego oddziału banku. Jakie dokumenty będą Wam potrzebne? W zasadzie wystarczy tylko dowód osobisty (niektóre banki respektują również paszport). Co ciekawe, kilka instytucji poczyniło ukłon w kierunku klientów, którzy chcieliby założyć konto dla dwojga przez internet. Listę banków, które oferują możliwość założenia konta wspólnego online, można znaleźć na stronie Zalety i wady wspólnego konta w banku KONTO DLA DWOJGA – ZALETY Jednym z najszybciej dostrzeganych pozytywów posiadania konta dla dwojga, jest uporządkowanie wspólnych finansów. Z racji tego, że większość Waszych wpływów będzie trafiać na współdzielony rachunek, będziecie mieć bardzo czytelną sytuację, jakim budżetem dysponujecie. To sprzyja również oszczędzaniu oraz efektywniejszemu planowaniu przyszłych wydatków. Jako, że oboje współposiadacze konta mają do niego równy dostęp i wgląd w historię, nie powinniście mieć żadnych problemów z zaległymi, nieopłaconymi w terminie rachunkami. W końcu – co dwie głowy, to nie jedna. Jeszcze bardziej wymiernym plusem posiadania konta wspólnego, jest ograniczenie kosztów, ponoszonych na produkty i usługi bankowe. Utrzymanie jednego ROR-u kosztuje znacznie mniej, niż posiadanie dwóch oddzielnych rachunków indywidualnych. Poza tym, we dwoje łatwiej spełnić ewentualne warunki, które gwarantują np. darmowe prowadzenie konta, kartę czy wypłaty z bankomatów. Kolejną, niewątpliwą zaletą współdzielonego rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego, jest zwiększenie Waszej zdolności kredytowej. Jeżeli korzystacie z bankowych kredytów, to będzie to dla Was świetna informacja. Decydując się na wspólne konto, musicie obdarzyć swojego współposiadacza ogromnym zaufaniem. Konto dla dwojga gwarantuje bowiem równy dostęp do pieniędzy dla każdego z partnerów. Biorąc ten fakt pod uwagę, mile widzianą cechą, byłaby również odpowiedzialność. A więc, te dwie ludzkie zalety – wzajemne zaufanie i odpowiedzialność za wspólne dobro – będziecie niewątpliwie doskonalić 🙂 WSPÓLNE KONTO W BANKU – WADY Jeżeli chodzi o wady konta wspólnego – są one potencjalne. Wszystko zależy od Waszego rozsądku i zdrowego podejścia do zarządzania wspólnymi finansami. Decydując się na konto dla dwojga, bierzecie odpowiedzialność za zobowiązania finansowe partnera. To w sumie naturalna konsekwencja posiadania współdzielonego ROR-u, ale nie wszyscy mogą sobie z tego zdawać sprawę. Nieporozumienia mogą brać się również z tego, że między Wami może występować znaczna różnica w wynagrodzeniu za pracę. W związku z tym, może dochodzić do sytuacji, w której jedno z Was zasila wspólny rachunek w kwocie znacznie wyższej, niż druga strona. W przypadku np. chęci dokonywania wypłat z konta „po równo”, może tutaj zaistnieć konflikt. Sprawdź również garść interesujących faktów i ciekawostek o bankach. QZCEb2. 365 24 121 358 357 231 22 139 324

wspolne konto z chlopakiem